Jutro wraz z całą hałaśliwą rodzinką wyjeżdżam nad Solinę. Powrót planowany jest na sobotę wieczorem. Pozostaje tylko jedno pytanie: Co ja tam właściwie będę robić? Pływać nie umiem, łamacz dziewiczych serc ze mnie żaden a na gitarze (żeby zyskać datki zachwyconych przechodniów) grać nie umiem. Pozostaje więc zastosowanie mojej starej, sprawdzonej taktyki - spania i unikania niepotrzebnych kontaktów z ludźmi ;) Taaa... i to będzie mój wymarzony odpoczynek ;)
W moim domu osiedlili się nowi lokatorzy. Mus musculus, (mysz domowa) perfidnie zagnieździła się w ścianach azylu Przemeqq'a. Ja to normalnie nie wiem, dlaczego mam takiego farta do gryzoni wszelkiej maści... Trzeba będzie wytępić szkodniki najszybciej jak to możliwe. Może wtedy wreście będę mógł się spokojnie wyspać ;)
Wrzesień, wrzesień, powrót do szkoły zbliża się wielkimi krokami. Wielkimi krokami zbliża się również OB, czyli moja jedyna realna szansa dostania się do Kopernika. Zdeterminowany i uzbrojony w książki różnej maści ruszam do boju. Miejmy nadzieję, że moja walka przyniesie zamierzony skutek. W razie niepowodzenia, pozostanie mi prowincja... Ahh ten brak nacisku...
środa, 27 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz