poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Atractions...

"Jeszcze tylko trzynaście dni..."

Powstarza sobie codzień Przemeqq zachowując poprawną tendencję spatkową obejmującą przed ostatni wyraz tego jakże oryginalnego zdania. Nie to, że został obdarowany jakimś uprzedzeniem do wakacji, lecz bezkresne, okrutne prace domowe zabijają go zarówno od strony psychicznej jak i fizycznej. Bo ile można się katować? I na nic powtarzanie przez Przemeqqa w myślach słowa: "Podnoś, podnoś, wyrobisz sobie taką sylwetkę, że zostaniesz okrzyknięty bogiem seksu". To wszystko na nic, bo Przemeqq już się za takowego uważa. Wystarczy mu ten dziki tłum z zapartym tchem wpatrujący się w każdy jego krok, tudzież rzucający pod nogi gałązki oliwne. A 0n musi go przecież jeszcze uraczyć swoim boskim spojrzeniem...
*****************
I w jedej chwili sen prysnął - Przemeqq przetarł oczy wciąż nie wierząc, że 'Bóg seksu' i reszta pięknych rzeczy tak naprawdę nie istniały...
Prawda jest taką, że przez ostatnie dni nie spałem zbyt wiele. Sobota, wielkie, huczne, góralskie wesele. Na tejże uroczystości odkryłem straszą prawdę - nie jestem mścicielem parkietów. Co więcej - gubię się w rytmie. Muszę się chyba zapisać do Biedroneczek (lokalny zespół freestyle'owy zrzeszający dziewczynki do lat 9-ciu). Jak na następnym weselu pierdyknę kaczuszki to mnie nikt nie przebije ^^. Chociaż na video nie wyglądało to źle... tylko ja nie czułem się zbyt fajnie. Cholerny perfekcjonista ^^...

W niedzielę było odespanie nocy i... poprawiny, na które leczący odciski i skutki braku snu Przemeqq się nie wybrał. Wykorzystał to bardzo pożytecznie - podpisał swoim (notabene jakże zniewalającym) nazwiskiem szkolne zeszyty i rozpoczął oglądanie po raz drugi 4 sezonu Dochtóra Hałsa. W emocjonującym seansie towarzyszyła Przemeqq'owi Balbina - na śpiąco, ale towarzyszyła. To się nazywa wierny York ^^'

No i hot njus z dnia dzisiejszego: York się starzenie! Po pół roku egzystencji na tym świecie zaczęły mu wypadać zęby - mleczne... Oczywiście w domu alarm, bo sado-maso Przemeqq wykończył psa, bo pies ma genetyczną chorobę szybkiego starzenia się... Skończyło się na weterynarzu, który ku uldze reszty i moim śmiechu uznał, że 'to normalne' ^^. Dobrze, że mnie tam nie było... chociaż - mina A. i K. była zapewne bezcenna ;].

I to byłoby na tyle. Za chwilę czeka mnie upragniony prysznic i nocny seans Hałsa. A jutro będę mógł powiedzieć... już tylko 12 dni... ^^

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

pilnuj czy balbince wypadaja wszystkie mleczaki ;) moja lady miala przez pare tygodni mleczne i staly kly, nie mogla miec ich usunietych bo miala akurat cieczke, przez wiele dni stresowalam sie gdy mleczne zaczely sie psuc i istniala obawa ze stale sie "zaraza", ostatecznie wszystko skonczylo sie dobrze a pies byl traktowany jak bog jaly dzien po narkozie co tez bylo mu na reke ;) lapke