sobota, 26 lipca 2008

Wesele

Speszenie po spóźnionym przybyciu do kościoła, szybki dojazd na salę, zajęcie miejsc, GORZKO!!, zapach potu (przecież ludzie nie wiedzą, że dezydorant/perfuma to tylko po kąpieli...), szybki powrót do domu ku zaczerpnięciu świeżego powietrza.
Tak ogólnie to wyciągnąłem z całej imprezy tylko 2 wnioski:
pierwszy: muszę wreście sprawić sobie porządny garniak, w którym będę wyglądać jak milion dolców.
drugi: nigdy nie próbuj mięsa przykrytego wcześniej surówką. No chyba, że lubisz oślizgłe, tłuste kąski...

Marginalnie zacząłem sobie wyobrażać jak będą wyglądały podobne imprezy, kiedy się z kimś zwiążę. Z moich rachunków jasno wnioskuję, że będzie dużo przyjemniej... :)

No to teraz House 3x20 później może jeszcze poczytam Faraona i branoc... zero nauki przez wakacje. OB w gimnazjum to w końcu kwestia 2-4 tygodni żetelnego przygotowania ku osiągnięciu wymarzonego celu. W końcu... i tak nie wiem jakiego zakresu materiału się uczyć. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka xD.
Branoc!

Brak komentarzy: