niedziela, 27 lipca 2008

iks de

Dobowa dawka snu została wypełniona, nie zważając na fakt, że wczoraj położyłem się spać ok 1:00. Lipny transfer mojej neostrady diametralnie wydłużył czas zasysania Housea.
Czy moje odosobnienie naprawdę zmienia mnie na gorze? Wczoraj właśnie to powiedziała mi Sara. Niestety, nic z tym nie zrobię. Nigdy nie czułem się lepiej...
W tym tygodniu zamierzam dokończyć Faraona. Może wreście zabiore się za jakieś ambitniejsze lektury.
W piątek muszę jechać do spowiedzi. Cholerne bierzmowanie... nie dadzą człowiekowi spokoju... Przy okazji oddam przetrzymane książki do biblioteki. I 6zł w plecy. Cóż poradzę na to, że kompletnie o nich zapomniałem, a może liczyłem na to, iż w bibliotece o nich zapomną :P.

Brak komentarzy: